Menu Zamknij

Autor: Ewa Ambroży

Jak zrobić wypasiony peeling do ciała?

Przepis bazowy:
Zmieszaj sól (kłodawską, himalajską, morską-dowolnie) i drobno zmielony cukier w proporcjach 1:1, zalej roztopionym olejem kokosowym, jakimkolwiek olejem dobrym dla Twojej skóry lub mieszanką olejową aż do uzyskania pożądanej konsystencji peelingu. Dodaj olejki eteryczne. Powciskaj do słoików. Gotowe.
W mojej dzisiejszej wersji: sól himalajska, olej sezamowy, olejki : drzewko różane, pomarańcza i mięta.
Jak ulepszyć taki przepis?
Do jednej części dodałam suszone płatki róży i olejek z drzewka różanego. Pięknie pachnie i cieszy oko. Nawiasem mówiąc znalazlam dziś w ogrodzie piękną kwitnącą różę. Tak, tak
W drugim słoiku jest część pomarańczowa z olejem rokitnikowym, część zielona o zapachu miętowym z olejem laurowym oraz różowa gdzie oba zapachy zmieszałam.

Czym możemy barwic peelingi? Możliwości szeroki wachlarz : przyprawy, oleje, glinki, soki owocowe.
Co możemy dodać do peelingu? Tu jak zwykle ogranicza nas tylko wyobrażnia: mielone nasiona, zioła, suszone i zmielone owoce, orzechy, wytłoki olejowe, płatki owsiane, kawa – można poszaleć.
Ja dodaję również odrobinę glukozydu decylowego lub mydła potasowego co nadaje peelingowi dodatkową gładkość i właściwości myjące.
Ładne one, prawda? Taki peeling możesz podarować komuś pod choinkę. To świetny pomysł : tanio, zdrowo, ładnie i nie generuje dodatkowych śmieci.

Musujące kule kąpielowe

Glinokule. Lawendowe z glinką fioletową, różane z różową, pomarańczowe z glinką żółtą i grejpfrutowe- tu wykazałam się fantazją ułańską i użyłam zielonej, niebieskiej i czerwonej. Po prostu nie miałam pomysłu na zapach Glinki fantastycznie i w naturalny sposób barwią kule, a do tego dodają walorów. Pielęgnacyjnych oczywiście. W skład kuli wchodzi soda oczyszczona, kwas cytrynowy, mleko w proszku, skrobia kukurydziana, masło shea, olej kokosowy, olej słonecznikowy i olejki eteryczne. W sumie większość to cuda, mając kulę kąpielową wyrzucamy balsam i masło do ciała leko wygładzi, oleje nawilżą i natłuszczą skórę, a naturalne olejki eteryczne albo nas uspokoją albo pobudzą, zależy co tam sobie wlejemy.
Używajmy olejków eterycznych naturalnych, sztuczne kompozycje zapachowe bardzo często nie są przeznaczone do kontaktu ze skórą. Nie przesadzajmy z ilością zapachów, olejki eteryczne mogą podrażniać lub uczulać. Tyle ostrzeżeń, mnie jeszcze nie podrażniły i nie uczuliły.
Bardzo łatwe wykonanie:
Dwie szklanki sody oczyszczonej
Szklanka kwasku cytrynowego
1/3 szklanki mleka w proszku lub skrobi kukurydzianej lub połączone
4 łyżki olejów i maseł
1 łyżka olejków eterycznych
barwnik( u mnie od dawna glinki) – do oczekiwanego efektu.
Woda w spryskiwaczu ( po wymieszaniu masy psikamy mieszając. Niewielką ilość ok 4-5 psików). Na zdjęciach jest sposób wykonania. Można lepić z dziećmi. Dzieci uwielbiają kąpiel z kulami, które musują rozpuszczając się w wodzie. Udanej zabawy!

Przygotowane składniki: glinka, oleje, płatki róży i olejek eteryczny.

Oleje topimy, sodę, kwasek i mleko ze skrobią wsypujemy do miski.

Sypemy glinkę, mieszamy. Wlewamy oleje i zapach. Mieszamy dokładnie i sypiemy płatki róży. Mieszamy dokładnie.

Psikamy 4-5 razy mieszając.

Nabieramy do foremki masę i mocno zaciskamy. Ostukujemy foremkę o blat z każdej strony, otwieramy i wyjmujemy 🙂 Masę można upchnąć w każdą inna foremkę, choćby silikonowe, ale wtedy zostawiamy ją do wyschnięcia ok doby.

 

Szampon w kostce- dlaczego warto?

Tak już jest, że u mnie w domu chleba może zabraknąć, ale mydła nigdy W związku z tym próbowałam moje włosy myć mydłami. Różnymi, mniej więcej co dwa miesiące próbowałam nowy przepis. Nie tylko swoje własne, spróbowałam przepisy od wszystkich świętych. Niestety, efekt był taki, że miałam coraz większe siano, włosy bardziej plastikowe, nie do rozczesania, zaczynało to tracić sens. I straciło w sumie Zaczęłam szukać alternatyw i robiłam szampony z orzechów piorących , z ziół saponinowych, przeróżne- korzystając ze sprawdzonych przepisów moich ziołowych ziomków. I było w miarę dobrze, ale wciąż nie tak jak chciałam. Piany mi brakowało, wydajność mnie nie zadowalała, a szklane butelki ( bo przecież nie plastikowe) nagminnie wypadały mi z rąk pod prysznicem raniąc stopy i serce ( bo to ładne butelki były). Zatem w końcu zwróciłam się ku szamponom w kostkach ( nie mydłom, których wypróbowałam setkę jakoś). Muszę przyznać – pełen zachwyt
Do kostek szamponowych używam SCI ( Sodium Cocoyl Isethonate) – łagodnego środka powierzchniowo czynnego, który jest produkowany z oleju kokosowego, przyjazny dla środowiska i biodegradowalny. Jest także łagodny dla skóry i włosów i nadaje produktom gęstą pianę ( a piana to coś co lubię pod prysznicem najbardziej).

Dlaczego warto zrobić i używać własną kostkę szamponową?
Po pierwsze wydajna – przy obecnym przepisie, który stosuję , kostka 70 g powinna wystarczyć na 30-40 myć, przy długich włosach wiadomo krócej. Tak jak przy, znanej nam już, odżywce w kostce nie ma obawy, że zużyjemy za dużo czy porozlewamy.
Po drugie i ważne: brak opakowania – nie ma niepotrzebnych butelek, słoiczków, choćby i szklanych. Nie ma strachu, że z rąk wyleci, zajmuje mniej miejsca, nie zaśmieca dodatkowo środowiska.
Po trzecie wkładamy do szamponu to co chcemy, bez zbędnej wody, która nam zwiększa ilość produktu bez wpływu na wydajność. Sami wybieramy co dla naszych włosów jest dobre. Robisz swój szampon, eksperymentujesz, dopasowujesz do własnych potrzeb i preferencji, czy to nie jest cudowne?
Po czwarte możemy dowolnie pokolorować, dodać ulubiony olejek eteryczny czy uformować kostkę w taki kształt jaki nam odpowiada.
Po piąte- mega prosty w użyciu: zwyczajnie potrzyj mokre włosy aż do wytworzenia się piany, umyj i spłucz. Ja dodaję proszki z ziół, glinki, napary ziołowe, oleje zimnotłoczone, wyciągi z ziół, humektanty i inne cuda- to są nowe nieograniczone możliwości

I tak dla przykładu zrobiłam dzisiaj dwa rodzaje kostek- zobaczcie ile można włożyć do środka, i to wcale nie po 0,0001 % całości
1. Do włosów słabych, wypadających i z tendencją do łupieżu – w składzie jest również glukozyd decylowy, bardzo łagodny detergent, wprowadzenie go tutaj miało na celu stworzyć szampon jeszcze bardziej łagodny.
Mamy tu masło kakaowe i masło kombo ( niestety może przyciemniać blond włosy) pomagające przy łupieżu, łojotoku czy wypadaniu włosów.
Olej krokoszowy i gorczycowy doskonały duet do zadań specjalnych. Dzięki nim włosy staną się mocniejsze i grubsze, świetnie sprawdza się również przy problemach z łupieżem.
Czerwona glinka wzmocni cebulki i wyreguluje pracę gruczołów łojowych. Zapobiegnie też wypadaniu włosów i przyśpieszy ich wzrost
Proszek shikakai oczyści włosy i skórę z zanieczyszczeń i łoju, wspomoże działanie przeciwłupieżowe i podkreśli skręt.
Proszek Brahmi wzmacnia cebulki, zapobiega łupieżowi i łysieniu
Proszek z kozieradki śmierdzi i stymuluje wzrost włosów
Ekstrakt z wierzbówki kiprzycy hamuje łysienie androgenne i jest śwetny dla skóry głowy.
Olejki eteryczne:paczula, kolendra i lawenda- zintegrowana moc na wzmocnienie włosów, niestety nie zabiły zapachu kozieradki.

Druga kostka dużo spokojniejszy skład (chyba zmęczenie) będzie dobra dla każdego rodzaju włosów. W składzie znane proszki dobre dla włosów: shikakai i pokrzywa, ekstrakt z hibiskusa, glinka czerwona, aloes, masło kakaowe i olej kokosowy. Przy włosach normalnych odżywka raczej będzie zbędna.

Zapach też nie urzeka, kuchnia wygląda mi na taką do wymiany, ale działaniem jestem zachwycona. Zatem zróbcie i Wy sami

To wszystko pisałam jakiś czas temu, teraz nabyłam więcej doświadczenia, mam też kilka przemyśleń, zatem wpis przeredagowałam. Obecnie przy robieniu szamponów wyznaję też zdrowy ninimalizm. W sumie szampon ma myć, a przy szybkim myciu i spłukaniu te wszystkie dobra nie maja za bardzo szansy na zrobienie cudów 🙂 Powodzenia

#szamponwkostce #zerowaste

Jak zrobić własny szampon w kostce.

Myślicie, że zrobienie szamponu w kostce to magia i niemożliwym jest zrobienie go w domu? Otóż pokażę Wam, że nie jest to prawdą. Szampon robi się prosto, przypomina trochę robienie ciasta. O szamponach w kostce i ich składnikach pisałam tutaj
Przepis przygotowałam bardzo prosty, ale i tak będzie on o niebo lepszy niż drogeryjne, reklamowane opakowania pełne SLS.

Przygotuj w misce:
38 g SCI (Sodium Cocoyl Isethionate)
15 g wody lub ulubionego hydrolatu
10g olejów (oleju kokosowego, masła kakaowego, masła shea lub jakiegokolwiek oleju dobrego dla Twoich włosów- ja preferuję mieszankę masła shea, oleju z krokosza i oleju z nasion czarnej porzeczki)

Podgrzewaj cierpliwie w kąpieli wodnej. SCI w wyższych temperaturach robi się miękkie i wtedy dopiero można z tych produktów zrobić kleistą maź. Ja mam makaroniki SCI i to idzie dość sprawnie, ale dużo szybciej będzie gdy SCI będzie zmielone. Mielenie nie jest konieczne, ale ja wolę w ten sposób.
Pamiętaj: pył z SCI jest drażniący- używaj maski, okularów i rękawic, oddaj komuś dzieci, wentyluj pomieszczenie. Przy makaroniku tak nie pyli, ale zmielony bardzo.

Ważne: jeśli używać będziesz olejów zimnotłoczonych to nie podgrzewaj ich w tej misce, o której piszę powyżej, lecz dodaj je później ze składnikami, o których piszę poniżej.

Następnie odmierz do czegoś :
16 g glinki jaką w domu posiadasz
20g shikakai, henny, amli, a najlepiej polskich, własnoręcznie zebranych ziół- wysuszonych i zmielonych na pył
Tu uwaga: jeśli masz w domu tylko hennę, czy tylko amlę lub jedynie pokrzywę to użyj 20 g tego co masz- pamiętaj, to Twój pierwszy szampon, chcesz się nauczyć go robić i sprawdzić czy Ci pasuje, nie musisz wydawać miliona kruzeiros w złocie na produkty natychmiast. Jeśli nie masz żadnych proszków ziołowych to zmiel płatki owsiane, odtłuszczone siemię lniane, słonecznik, obudź w sobie kreatywność. Albo zmielone orzechy i wtedy nie dodawaj olejów? Moja pomysłowość mnie zaskakuje, doprawdy.

Do innego pojemniczka odmierz:
1g olejków eterycznych lub ulubionego zapachu kosmetycznego

Idź do kuchenki i zobacz czy tam się już wszystko zmieszało, powinno wyglądać trochę jak kleik. Zdejmij z ognia i dodawaj częściami proszki. Mieszaj, na początku pewnie spróbujesz łyżką, ale potem i tak kończy się na ugniataniu rękoma. Jak już będzie chłodniejsze dodaj olejki eteryczne (i ewentualnie zimnotłoczone oleje). Ugniataj cierpliwie. Gdy uznasz, że wszystko jest doskonale zmieszane upchnij kolanem w foremce. Za chwilę łatwo da się wyjąć, ale jeśli Ci się spieszy to wsadź do lodówki na parę minut. Po wyjęciu zostaw na powietrzu na dwa dni, żeby stwardniało.

 

Tadam! Twój pierwszy szampon w kostce jest gotowy, gratuluję <3
Możesz używać wcześniej, ale miękka kostka może się szybciej zużywać. Tak przygotowany szampon wystarczy Ci na miesiąc lub dwa w zależności od długości włosów i częstotliwości mycia.
Polecam pomyśleć o konserwacji, szczególnie jeśli robicie większą ilość na zaś. One jednak przebywają w wilgotnej atmosferze, a nie robimy przecież super produktu dla bakterii i grzybów.

Nadal zrobienie szamponu w kostce wydaje Ci się magią? Zapraszamy na warsztaty z szamponów i odżywek w kostkach- w  listopadzie  Jastrzębie Zdrój i Poznań.

#szamponwkostce #zerowaste