Menu Zamknij

Szampon w kostce- dlaczego warto?

Tak już jest, że u mnie w domu chleba może zabraknąć, ale mydła nigdy W związku z tym próbowałam moje włosy myć mydłami. Różnymi, mniej więcej co dwa miesiące próbowałam nowy przepis. Nie tylko swoje własne, spróbowałam przepisy od wszystkich świętych. Niestety, efekt był taki, że miałam coraz większe siano, włosy bardziej plastikowe, nie do rozczesania, zaczynało to tracić sens. I straciło w sumie Zaczęłam szukać alternatyw i robiłam szampony z orzechów piorących , z ziół saponinowych, przeróżne- korzystając ze sprawdzonych przepisów moich ziołowych ziomków. I było w miarę dobrze, ale wciąż nie tak jak chciałam. Piany mi brakowało, wydajność mnie nie zadowalała, a szklane butelki ( bo przecież nie plastikowe) nagminnie wypadały mi z rąk pod prysznicem raniąc stopy i serce ( bo to ładne butelki były). Zatem w końcu zwróciłam się ku szamponom w kostkach ( nie mydłom, których wypróbowałam setkę jakoś). Muszę przyznać – pełen zachwyt
Do kostek szamponowych używam SCI ( Sodium Cocoyl Isethonate) – łagodnego środka powierzchniowo czynnego, który jest produkowany z oleju kokosowego, przyjazny dla środowiska i biodegradowalny. Jest także łagodny dla skóry i włosów i nadaje produktom gęstą pianę ( a piana to coś co lubię pod prysznicem najbardziej).

Dlaczego warto zrobić i używać własną kostkę szamponową?
Po pierwsze wydajna – przy obecnym przepisie, który stosuję , kostka 70 g powinna wystarczyć na 30-40 myć, przy długich włosach wiadomo krócej. Tak jak przy, znanej nam już, odżywce w kostce nie ma obawy, że zużyjemy za dużo czy porozlewamy.
Po drugie i ważne: brak opakowania – nie ma niepotrzebnych butelek, słoiczków, choćby i szklanych. Nie ma strachu, że z rąk wyleci, zajmuje mniej miejsca, nie zaśmieca dodatkowo środowiska.
Po trzecie wkładamy do szamponu to co chcemy, bez zbędnej wody, która nam zwiększa ilość produktu bez wpływu na wydajność. Sami wybieramy co dla naszych włosów jest dobre. Robisz swój szampon, eksperymentujesz, dopasowujesz do własnych potrzeb i preferencji, czy to nie jest cudowne?
Po czwarte możemy dowolnie pokolorować, dodać ulubiony olejek eteryczny czy uformować kostkę w taki kształt jaki nam odpowiada.
Po piąte- mega prosty w użyciu: zwyczajnie potrzyj mokre włosy aż do wytworzenia się piany, umyj i spłucz. Ja dodaję proszki z ziół, glinki, napary ziołowe, oleje zimnotłoczone, wyciągi z ziół, humektanty i inne cuda- to są nowe nieograniczone możliwości

I tak dla przykładu zrobiłam dzisiaj dwa rodzaje kostek- zobaczcie ile można włożyć do środka, i to wcale nie po 0,0001 % całości
1. Do włosów słabych, wypadających i z tendencją do łupieżu – w składzie jest również glukozyd decylowy, bardzo łagodny detergent, wprowadzenie go tutaj miało na celu stworzyć szampon jeszcze bardziej łagodny.
Mamy tu masło kakaowe i masło kombo ( niestety może przyciemniać blond włosy) pomagające przy łupieżu, łojotoku czy wypadaniu włosów.
Olej krokoszowy i gorczycowy doskonały duet do zadań specjalnych. Dzięki nim włosy staną się mocniejsze i grubsze, świetnie sprawdza się również przy problemach z łupieżem.
Czerwona glinka wzmocni cebulki i wyreguluje pracę gruczołów łojowych. Zapobiegnie też wypadaniu włosów i przyśpieszy ich wzrost
Proszek shikakai oczyści włosy i skórę z zanieczyszczeń i łoju, wspomoże działanie przeciwłupieżowe i podkreśli skręt.
Proszek Brahmi wzmacnia cebulki, zapobiega łupieżowi i łysieniu
Proszek z kozieradki śmierdzi i stymuluje wzrost włosów
Ekstrakt z wierzbówki kiprzycy hamuje łysienie androgenne i jest śwetny dla skóry głowy.
Olejki eteryczne:paczula, kolendra i lawenda- zintegrowana moc na wzmocnienie włosów, niestety nie zabiły zapachu kozieradki.

Druga kostka dużo spokojniejszy skład (chyba zmęczenie) będzie dobra dla każdego rodzaju włosów. W składzie znane proszki dobre dla włosów: shikakai i pokrzywa, ekstrakt z hibiskusa, glinka czerwona, aloes, masło kakaowe i olej kokosowy. Przy włosach normalnych odżywka raczej będzie zbędna.

Zapach też nie urzeka, kuchnia wygląda mi na taką do wymiany, ale działaniem jestem zachwycona. Zatem zróbcie i Wy sami

To wszystko pisałam jakiś czas temu, teraz nabyłam więcej doświadczenia, mam też kilka przemyśleń, zatem wpis przeredagowałam. Obecnie przy robieniu szamponów wyznaję też zdrowy ninimalizm. W sumie szampon ma myć, a przy szybkim myciu i spłukaniu te wszystkie dobra nie maja za bardzo szansy na zrobienie cudów 🙂 Powodzenia

#szamponwkostce #zerowaste

Powiązane Wpisy

7 Komentarzy

  1. Izabela

    Witaj mądra kobieto. ))) a mogłabyś dołączyć jakiś przepis na szampon w kostce? Nie wiem jak się do tego zabrać. Mydeł też mam dziesiątki przetestowanych i mało satysfakcji , ale może jeszcze jest nadzieja ))))

  2. Małgorzata

    Chciałabym zrobić szampon w kostce. Byłby to mój pierwszy taki wynalazek. Miałam okazję myć włosy mąką żytnią, sodą z octem jabłkowym i wreszcie kupionym mydłem do włosów. Co przypadło mi do gustu, jednak wolałabym zrobić coś swojego. Mam włosy łojotokowe, przy każdym myciu sporo ich tracę, zresztą bez mycia również. Pytanie moje dotyczy glukozydu decylowego. Wykorzystując przepis z wpisu „Jak zrobić własny szampon w kostce”, ile należałoby użyć w tym przepisie glukozydu? W tekście powyżej nie ma podanych proporcji a w przepisie w ogóle nie jest ujęty. Nie mam wprawy, dopiero zaczynam moją przygodę z mydłami, również chciałabym zadbać o włosy. Będę wdzięczna za cenne wskazówki.

    • Ewa Ambroży

      Ja używam około 2-5%, to zależy od indywidualnych preferencji, trzeba pamiętać, aby wtedy dać o tyle mniej wody.

  3. Małgorzata

    Trafiłam tutaj, bo zainteresowałam się tematyką szamponów w kostce.
    Przeczytałam wpis i komentarze, i mam takie zastrzeżenie: oglądałam film Agnieszki Niedziałek dotyczący szamponów w kostce i tam mówiła, żeby nie trzeć nimi włosów, a spieniać kostkę np. w słoiku i nakładać samą pianę. Czy próbowała Pani takiego sposobu?

    • Ewa Ambroży

      Tak, piszę o tym w komentarzach poniżej i poświęciłam na ten temat cały wpis na fb. Owszem, ja nie trę włosów kostką, nie służy im to. Odkrajam kawałek szamponu, kruszę go i rozpuszczam w bardzo ciepłej wodzie. Mam wtedy szampon w płynie, łagodniejszy i bez tarcia. Ostatnio robię też szampony w proszku, to moje ulubione. Przepis do odnalezienia na naszym fanpejdżu, ale w skrócie jest bardzo podobny do tego tylko brak w nim olejów i glicerytu. Same sypkie produkty.

Pozostaw odpowiedź Ewa Ambroży Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *